wtorek, 13 września 2016

Schody (prawie) gotowe

Daniel bardzo chciał mieć solidne, metalowe schody. OK - ale będą miały fikuśną, lekką poręcz. Od pomysłu do realizacji trochę upłynęło, ale finalnie w sierpniu udało się umówić z moim tatą, który podjął się spawania. Nie będę pisać, ile czasu, główkowania, zaczynania od nowa zajął etap projektowania wygodnych schodów ze spocznikiem. Powiem tylko, że dzięki wytężonej pracy przez 12-13 godzin na dobę taty i Daniela (ja załapałam się tylko do trzymania prętów podczas spawania), mamy schody, które po dopieszczeniu (szlifowanie, malowanie, dodanie stopni) będą dla nas idealne :)