poniedziałek, 28 września 2015

A na budowie...

Wreszcie coś ruszyło. Zrobiliśmy sobie wakacje - takie prawdziwe, dwutygodniowe, ale też urlop od budowania. Trochę nas to złościło, ale każdy weeekend od półtora miesiąca mieliśmy zajęty. Daniel ile mógł, tyle robił. Obecnie czekamy na ekipę wylewkarzy, aby zrobić piękne podłogi w piwnicy ;) Ja zaczęłam malować sufit bejcą - kolor w salonie i kuchni to tikkurila 5062 Touhi. A w łazience i spiżarni to Beckers Aqua. Szukałam czegoś rodzimego (no i tańszego), ale gamy kolorystyczne nie bardzo przypadły mi do gustu.

Jesteśmy na etapie zamawiania drzwi wewnętrznych, domawiania kilku kafelek (zabrało nam 3 kafelek heksagonalnych, bo dziwnie się je cięło, no!). Gdy będą osadzone drzwi, pojawi się epika do gładzi i wtedy na dole wystarczy zrobić tzw. biały montaż, położyć deski na podłogę i zrobić kuchnię (bo, a jak - nie może być zbyt łatwo - zrobimy ją sobie sami :D). Tylko, albo aż... Już nam doskiera to długie budowanie, ale są i zalety - wszystko zdążyliśmy przemyśleć i przerobić, tzn. gdybym urządała dom te trzy lata temu, dziś już bym miała go nieco dość ;) Gust nam ewoluował, ot co.

Daniel obecnie korzysta z pomocy kolegi i dlatego prace wewnątrz leżą i kwiczą, za to na zewnątrz rob się jako taki porządek. A! Cegła klinkierowa ze starej śląskiej ulicy jest już oczyszczona i czeka na ułożenie na schodach do domu i pod kominkiem...

Dół dołem, ale cała góra czeka na zrobienie - od ocieplenia, przez podłogę, po ścianki i instalacje, ale tym się nie przejmujemy. Plan jest taki, aby na wiosnę się wprowadzić. Zobaczymy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz