wtorek, 11 września 2012

I ruszyli...

Tydzień pracy zaczął się we wtorek, ale tempo od razu duże.
Daniel wstał o 5.30, pojechał po majstra i gdy o 8 otworzyłam oczy,
na placu już słychać było piłę, młotki itp.

Koło 9 pojawili się geodeci. Ona i on - przez dwie godziny wyznaczali osie i punkty.
Miło spędzili czas, pośmiali się  i zainkasowali kolejną część pieniędzy.
To jest robota - Justyna rób te uprawnienia! :)

Teraz Daniel i majster przerzucają sznurki, wyznaczają miejsca na ławy
i robią wiele innych rzeczy, których nie muszę rozumieć.

1. Geodeci w akcji. Wyznaczanie osi na najgorszej pod względem dostępności stronie. Pan geodeta zapytał, idąc po gruzie, swoją koleżankę, czy w razie gdyby wpadł do wykopu ma numer na "ijoijo" ;) Na szczęście obyło się bez kontuzji.


2. Altanka przygotowana dla ciężko pracujących (majster i Daniel) oraz dla mnie ;)


3. Nie było okazji do tej pory pokazać folioka przykrytego w końcu folią. Drewno spokojnie sobie leżakuje i nie moknie.


4. Pierwsza oś poprowadzona - wyznacza koniec domu.


5. Zdjęcie poglądowe - jak głęboki jest nasz wykop? Jak dorosły człowiek i jeszcze trochę.



Koszty:
- piasek - 206 zł
- geodeci (druga transza) 600 zł