wtorek, 31 lipca 2012

No to zaczynamy....

Zastanawialiśmy się, kiedy tak naprawdę poczujemy, że zaczęliśmy budowę. Najpierw miał to być etap dokumentów, ale wtedy jeszcze to nie było to uczucie. Później przyszło nam do głowy, że w momencie umawiania koparkowego, geodety itp. Ale to jeszcze nie było to.

Aż dziś... Na działce pojawiła się koparka.
Nie po to, aby wykopać już dziurę pod piwinicę, ale aby wyrwac niepotrzebne drzewa (chlip, chlip - dwie wiśnie, renklodę i czereśnię), wyciągnąć z ziemi słupki dzielące działkę na pół.

W tej chwili działka jest już w całości. Siatka została zwinięta przez Daniela. Słupki małżonek odzyskał, bo są porządne i jeszcze je wykorzystamy. Drzewa właśnie płoną... I w końcu czujemy, że to już ten moment.

Ekscytujące, ale także przerażające.
W poniedziałek rozpocznie się na dobre - przyjdzie pan Staszek (koparkowy), będzie taka Justyny (majster) i nie będzie zmiłuj. Zaczynamy!

PS Geodeta przy ostatniej wizycie mówił, że z każdą sytuacją sobie poradzi, a dziś na parę dni przed kopaniem chciał się rakiem wycofać, bo nie potrafił znaleźć kamienia granicznego i chciał to komuś przekazać. Daniel się zawziął, kamienie odkopał, a wieczorem wspólniczka pana geodety przyjechała po projekt. Zrobią nam za drobną opłatą (ustalone było 900 zł, ale kto ich wie ;/) na czas.

FINANSE: wyrwanie drzew, słupków od siatki i przerzucenie gruzu w inne miejsce - 60 zł.


poniedziałek, 16 lipca 2012

Co nowego?

Jesteśmy już po rozmowie z tatą Justyny. Planuje za dwa, trzy tygodnie zakończyć dach u nich na budowie i zacząć u nas, ale się okaże w trakcie co i jak. Daniel jako najemnik pomaga przy tamtej budowie, może uda się dzięki temu szybciej skończyć? Poza tym praca z człowiekiem, który się znam na rzeczy, to przyjemność, więc korzyść jest obopólna.

Trwają ustalenia co do terminu odbioru drewna od Jarka - ok. 30 lipca, 1 sierpnia.
Trzeba przygotować miejsce na drewno (foliok, który trzeba... przykryć folią).
Daniel musi ściągnąć siatkę ze słupków, ponieważ działka jest przedzielona na pół.

Dziś przyszło mi do głowy, że trzeba napisać o kosztach z poprzednich tygodni. Paweł i Paulina zmieniali dachówkę na bloku (remontują poddasze), dzięki czemu mogliśmy dostać od nich świetnej jakości gruz ceramiczny - przyda się do zasypania fundamentów lub obsypania placu (utwardzenia). Aby przetransportować z innej części miasta ten gruz, trzeba było wynająć kontener, a właściwie dwa kontenery. Koszt był dzielony na pół.


Dwa kontenery na gruz 7 m3 - 400 zł (połowa ceny).


piątek, 13 lipca 2012

And the winner is...

Daniel następnego dnia od poprzedniego posta (środa, czwartek?) poszedł do inspektoratu. Miła pani wręcza mu dziennik budowy, na co Daniel: - A jaka jest decyzja? - Jaka decyzja - pyta pani. - No, czy możemy budować? - A nic takiego nie ma, tylko dziennik :)

Oto mamy pieczątkę inspektoratu w dzienniku budowy. W przyszłym tygodniu się uprawomocni.

MZUiM - Daniel złożył projekt, który przygotowała nam Paula (dzięki! :) Pani Wioletta (?) zapisała numer do Daniela i ma go poinformować, gdy uzgodnią już, czy wszystko jest według ich wytycznych. Potem złożenie projektów w architekturze - dzięki panu Waldkowi mamy zapewnioną rozrywkę po raz drugi.

Budowa - małymi, malutkimi krokami idziemy do przodu. Pomimo, że mamy już papiery z robotą stoimy. Czekamy na tatę Justyny, który podjął się prowadzenia robót przy fundamentach. Pogoda dziś marna, trzymam kciuki, aby się poprawiło. Justyna i Rysiu będą mieli szybciej dach, a my dzięki temu fundamenty ;)

Koszt: 30 zł - ksero projektu dla MZiUM

poniedziałek, 9 lipca 2012

Uzupełnienie

Na decyzję z inspektoratu czeka się jedynie... dzień! Szok - pierwsze pozytywne zaskoczenie.
Ciekawe jaka będzie jutrzejsza decyzja?

Minęły dwa miesiące....

Szlag człowieka trafia. W piątek dostaliśmy papiery od kierownika, które Daniel zawozi dziś do Inspektoratu. Tydzień czekania na decyzję (obawiamy się, że ze względu na cudowny zapis o projekcie wjazdu na działkę mogą być problemy z uzyskaniem pozytywnej decyzji) - zobaczymy...

Kierownik, mama Pauli, ja i Daniel jesteśmy przekonani, że ktoś nielogicznie skopiował zdanie z pisama MZUiM-u, ale czy to przekonana inspektora nadzoru budowlanego?

Szukamy materiałów na fundamenty - bloczki, beton, stal, drewno na szalunki.
Czekamy na koniec robót przy dachu Kowalskich, gdy tylko ich tata będzie wolny, chcemy ruszyć z robota,
bo się nam - kurde - lipiec zrobił.

Plan na ten rok - zrobić fundamenty z piwnicami, stan zero i wtedy siadamy i liczymy, czy stać nas na dach w tym roku. Jeśli tak - idziemy do stanu surowego otwartego. Jeśli nie, ciułamy i na wiosnę myślimy, co dalej.

Plan na teraz:
- MZUiM - akceptacja projektu + złożenie wniosku o pozwolenie na budowę tego pieprzone... wjazdu
- inspektorat - składamy wniosek i czekamy tydzień na decyzję, czy możemy startować z budową
- umawiamy się z tatą od Kowalskich na termin budowy
- umawiamy się z geodetą, szukamy koparkowego
- kupujemy materiały na fundamenty i wiśta wio!


PS obrazek ma sens dwojaki - beton zbrojony - ma być już niedługo, ale też jest ciągle w urzędach.