niedziela, 13 maja 2012

Niepełny sukces...

Mamy pozwolenie na budowę, niby fajnie, ale...
nie możemy zacząć prac zanim nie złożymy projektu wjazdu na działkę w MZUiM i nie uzyskamy od nich zgody na budowę tego wjazdu. Średnio na jeża - jesteśmy w plecy jakieś dwa miesiące, a wystarczyło,
aby pan Waldek powiedział: "Załatwcie szybko projekt wjazdu, podepniemy go pod papiery i gotowe".
No właśnie tak powiedział, ale przy odbiorze papierów okazało się, że pozowoleni jest warunkowane pozwoleniem z MZUiM.

Projekt zrobi nam mama Pauli, złożenie, oczekiwanie, uprawomocnienie itp. itd. Formalnie możemy ruszyć za dwa miesiące. Postanowiliśmy się tym nie denerwować - szkoda życia, a pewnie to dopiero początek bolączek urzędniczych.

Kasy od architekta dalej nie ma - wrr.
Spotkanie z kierownikiem - może jutro.
geodeta stoi, bo musimy pogadać z kierownikiem.

2 komentarze: