poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Papierologii ciąg dalszy

Po wielkich bojach udało nam się wyszarpać (tak, tak) od architekta projekty i złożyć je w wydziale architektury. Nic to, że przez niego opóźnił nam się start z budową z marca (początku) do pewnie maja. Najgorsze jest to, że okazało się, że musimy zapłacić więcej! Mimo że miał nam dać zniżkę za zwłokę - i ponoć ją dał, więc kwota finalna miała być jeszcze większa. Ostatecznie, aby nie zwlekać ze złożeniem papierów w urzędzie, zapłaciliśmy i jako uczciwi ludzie liczymy na umówiony zwrot pieniędzy.

Po złożeniu wniosku okazało się, że brakuje nam jednego dokumentu z Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów. Daniel złożył wniosek i znowu czekamy, miała to trwać tydzień, właśnie leci drugi... Ale najciekawsza była rozmowa z panią naczelnik wydziału architektury, której nasz projekt, a raczej drewniana elewacja, się... nie podobała (kwestia gustu przecież :P). Użyła w rozmowie wielu argumentów:
- bo drogi w wykonaniu (drewno)
- bo regionalny ("taki beskidzki")
- bo nie pasuje w naszej dzielnicy
- bo coś tam i coś tam.
Na koniec stwierdziła, że nie ma podstaw prawnych, żeby zablokować pozytywną decyzję, ale... jej się nie podoba. Masz babo placek!

Po uzyskaniu papierów z MZUiM-u ponoć pozytywną decyzję mamy w kieszeni, ale jakoś mnie to zaangażowanie naczelnik niepokoi, bo jak zechce, to znajdzie paragraf. Czekamy.

Jednocześnie szukamy kogoś, kto zna się na piwnicach, drenażach - Daniel planował robić wszystko sam, ale od kiedy pracuje, ma mniej czasu, co logiczne i pewniej by się czuł, gdyby ktoś kto ma doświadczenie nad nim stał. Zobaczymy co wyniknie z tego szukania. Na razie mamy czym zająć głowę.

1 komentarz: