niedziela, 8 stycznia 2012

Tiaaa....

Geolog nie pojawił się w czwartek, a notariusza mamy w poniedziałek. Jak tak wszystko będzie przesuwać, to budowa będzie trwała dłuuugo. Jutro czekamy rano na telefon od geologa - ponoć nie musimy być w tym czasie na działce, ale chętnie popatrzę, co i jak - może od razu powie jak wysoko stoi u nas woda. To jest jedno z moich (Daniela nie) zmartwień. Martwię się, czy nie trzeba będzie jakoś szczególnie (= drożej) chronić piwnice. W każdym bądź razie geolog jutro, potem dwa, trzy dni czekania na dokumentację i dopiero wysyłka tych papierów do architekta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz